Wypad w Alpy to był ten typ wyjazdu, gdzie w głowie masz „spokój i widoczki”, a na miejscu dostajesz śnieg w twarz i uśmiech, którego nie da się zgasić. Zimno konkretne, ale klimat jeszcze lepszy: białe lasy, ciężkie chmury, skrzypiący śnieg pod butami i ta cisza.